Google+ Followers

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Sweterek rozpinany ze wzorem warkocza.

  Wzór tego warkocza spodobał mi się na tyle, że po czapkach przyszła pora na sweter. Zużyłam na niego ok. 50 dag włóczki - mieszanki wełny z akrylem. Sweterek jest dosyć gruby i mięsisty a dzięki dodatkowi wełny powinien dosyć dobrze trzymać ciepło. Zapięcie z rozmysłem zrobiłam tylko w górnej części, doły mogą swobodnie rozchodzić się. Myślę, że tak noszony sweter wygląda znacznie lepiej. Całość  robiłam na drutach nr 4. Sweterek zrobiłam dla córci, mam nadzieję, że jej się spodoba. Fason spodobał mi się na tyle, że poleciałam do pasmanterii i w ramach zakupów mikołajkowych zakupiłam włóczkę czterdziestkę, i już macham z niej taki sam sweterek, tylko w kolorze zielonym. Dodam jeszcze, że w końcu dorobiłam się manekina. W sumie to mój mąż wypatrzył go w jakimś sklepie i przytaszczył do domu. Jak dobrze mieć tak domyślnego męża :)).


  Przód sweterka. Pliski przy przodach robiłam od razu wzorem francuskim, a przy dekolcie dorabiałam po zszyciu wszystkich elementów. Przy robieniu plisek z przodu nie wzięłam pod uwagę, że taka wąska pliska może się odwijać i na wszelki wypadek obrobiłam ja na szydełku oczkami rakowymi. 


Rozmiar sweterka jest ma dużą rozpiętość od 36 - 44. Im mniejszy rozmiar tym ładnie leży i nie naciąga się za bardzo. 
  

niedziela, 3 grudnia 2017

Świąteczne ozdoby i pierniczki

  Zostało mi trochę szmatek po uszyciu patchworków, postanowiłam więc uszyć świąteczne ozdoby. Jeszcze nie wiem jakie będzie ich przeznaczenie, może będą częścią większej całości albo choinkową ozdobą? Może dam komuś w prezencie? W każdym bądź razie miałam mnóstwo frajdy z takiego małego szycia. Ozdóbki zszywałam na maszynie, tylko z jednego boku zostawiłam dosyć spory otwór, żeby było łatwo umieścić wypełnienie. Przy szyciu patchworków zapobiegliwie zbierałam wszystkie resztki pianki, która posłużyła mi teraz jako wypełnienie moich ozdóbek. Zostawiony otwór zszyłam ręcznie. 


     Świąteczny nastrój powoli udziela się chyba już każdemu. W tym roku wyjątkowo i mnie poniosło ;))). Upiekłam już pierniczki na święta. Piekłam je kiedyś z dziećmi jak były małe, każdy wycinał swoje kształty i potem je ozdabiał. Pierniczki są bardzo smaczne, po upieczeniu mogą długo leżeć zamknięte w szczelnym pojemniku. Można je upiec 3 a nawet 4 tygodnie przed świętami. Po upieczeniu są twarde ale z każdym dniem nabierają miękkości. 

PRZEPIS NA PIERNICZKI

Składniki: 1/2 kg mąki, 20 dag miodu, 20 dag cukru pudru, 12, dag margaryny, 1 jajko, łyżeczka sody, opakowanie przypraw do pierników.

Przygotowanie: 
1. Wszystkie składniki zmieszać, dodać roztopiony tłuszcz o wyrobić ciasto.
2. Rozwałkować ciasto na pół centymetra i wykrawać foremkami różne kształty.
3. Pierniczki upiec na blasze posmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia przez ok. 10 minut w temperaturze 160 stopni, bez termoobiegu.
4. Po upieczeniu można pierniczki polukrować i ozdobić.


 PRZEPIS NA LUKIER

Przepis na lukier jest prosty. Potrzeba tylko cukru pudru i soku z cytryny. Ilość intuicyjna i w zależności od potrzeb. Przykładowo na 1/2 szklanki cukru pudru dodajemy sok z połowy cytryny i ucieramy do momentu, aż uzyskamy gładką błyszcząca masę. Jeśli masa będzie gęsta, to lukier wyjdzie bardziej biały, a jeśli rzadka, to będzie bardziej przeźroczysty. 

       
Oto moje pierniczki :))). Zapewniam, że są bardzo smaczne i zawsze jest problem z utrzymaniem ich do świąt :)))))).

niedziela, 26 listopada 2017

Bieżnik z resztek materiałów.

   Zostały mi skrawki materiału po uszytych patchworkach, więc wykorzystałam je do uszycia czegoś pożytecznego. Tym sposobem powstał bieżnik albo podkładka. Resztki materiału pozszywałam, dodałam cienkiej pianki i przepikowałam. Zrobiłam to specjalną stopką do pikowania i muszę powiedzieć, że bardzo mi się takie szycie podoba. Na razie uczę się tego pikowania z wolnej ręki, więc i mój wzór jest bardzo prosty, takie sobie linie faliste. Całość obszyłam plisą w kolorze brązowym.
   Ostatnio coraz częściej szyję, co wcale nie oznacza, że niczego nie dziergam. Mam na warsztacie sweterek z wzorem  warkoczowym, został mi tylko rękaw do udziergania.  Do wykończenia została mi też letnia bluzka z elementów. Obiecałam sobie też, że nie będę zaczynała kilku prac na raz, mam nadzieję,że wytrwam w swoim postanowieniu. 


Tył bieżnika wygląda identycznie, więc można powiedzieć, że jest dwustronny.


Basiu, specjalnie dla Ciebie tył bieżnika :))).

niedziela, 19 listopada 2017

Jak uszyć poszewkę na małą poduszkę

    Dzisiaj będzie post o szyciu. Miałam w planach uszycie poszewek na jaśki i przyszedł mi do głowy taki pomysł, żeby zrobić kilka zdjęć i opisać etapy szycia prostego projektu poszewki. Projekt jest prosty ale może komuś mniej wtajemniczonemu w szyciu przyda się mój opis.
   Pierwsza rzecz jaką musimy zrobić to przygotować sobie materiał. Najlepsza jest bawełna, ale jeśli to ma być poduszka ozdobna, to skład włókien nie ma tu istotnego znaczenia. Bawełnę najlepiej jest przed uszyciem zdekatyzować, czyli uprać i przeprasować gorącym żelazkiem. Unikniemy wtedy przykrej niespodzianki w postaci skurczenia się włókien. Akurat w przypadku tych poszewek nie dekatyzowałam materiału, bo uwzględniłam pewien luz, ale zawsze dekatyzuję materiały, które używam do patchworków.


Poduszki po uszyciu mają wymiary 44/42 cm.

Etapy szycia

1. Wykrojenie materiału: wyciąć pasek materiału o wymiarach  100 cm i 48 cm.
2. Na dłuższym brzegu podwinąć podwójnie materiał na szerokość 3 cm (czyli 3 cm + 3 cm) i przestebnować, to samo powtórzyć z drugim brzegiem. Tak jak na zdjęciu poniżej. Zaznaczyć szerokość listwy szpilkami lub przyfastrygować.


3. Kiedy już mamy odszytą listwę na obydwóch brzegach, to na jednym brzegu odszywamy dziurki na guziki,maszynowo lub ręcznie, jak kto woli. Ja odszyłam maszynowo.

4. Następny etap to składanie materiału do odszycia brzegów. Materiał składamy lewą stroną do siebie, czyli prawa strona jest na wierzchu, w ten sposób, że strona na której przyszyjemy guziki jest o 3 cm niżej (szerokość listwy). Tak jak na zdjęciu poniżej. Następnie listwę z dziurkami zakładamy na listwę z guzikami. Całość stebnujemy na szerokość stopki, ok. 0,5 cm. Podobnie robimy z drugim bokiem poszewki.


Dla ułatwienia zaznaczyłam czerwonym kolorem miejsce, gdzie kończy się strona z guzikami, a zieloną strzałką kierunek założenia listwy z dziurkami.

5. Kiedy już przeszyjemy powłoczkę (wskazane jest rozprasowanie szwów) z dwóch stron, to wywijamy ją na lewą stronę i przeszywamy ponownie po lewej stronie, w taki sposób, żeby zakryć poprzedni brzeg (te 0,5 cm), w odległości ok. 1 cm. Zdjęcie poniżej. Ten szew, w którym brzeg materiału schowany jest do środka to szew francuski.


6. Po zszyciu boków wystarczy tylko wywinąć poszewkę na prawą stronę, powypychać dobrze rogi, przyszyć guziki i cieszyć się własnoręcznie uszytą powłoczką.


Tak wygląda gotowa poduszka . Mam nadzieję, że mój opis jest w miarę czytelny i komuś przyda się. Jeśli ktoś potrzebuje większy lub mniejszy rozmiar powłoczki, to musi proporcjonalnie dodać lub odjąć potrzebną ilość centymetrów. Przy założeniu, że listwy będą w rozmiarze takim jak podałam, czyli na podwójne złożenie zużyjemy 12 cm (po 6 z każdej strony), a na szwy boczne 6 cm (po 1,5 cm z każdej strony), to chcąc uzyskać większy lub mniejszy rozmiar dodajemy lub odejmujemy tylko tyle cm, ile wynosi różnica pomiędzy tym rozmiarem a planowanym.


sobota, 4 listopada 2017

Płaszczyk robiony na szydełku

   Płaszczyk zrobiłam na szydełku nr 7 półsłupkami, zużyłam nieco ponad kilogram włóczki. Połączyłam ze sobą włóczkę akrylową w kolorze kremowym z mieszanką wełny z akrylem też w kolorze kremowym. Płaszczyk miał powstać nieco wcześniej, ale zabrakło mi włóczki i musiałam czekać na dostawę, a potem nastąpił brak czasu i tym sposobem wszystko się odwlekło. No, ale płaszczyk mam, tylko nie zdążę pochodzić w nim już w tym sezonie. Dzięki zastosowaniu wzoru z półsłupków dzianina wyszła zwarta, tak jak planowałam, a jednocześnie dostatecznie miękka i przyjemna w dotyku. Całość robiłam prosto, bez wcięcia w talii, zrobiłam tylko delikatny dekolt przy podkroju szyi. Po zszyciu dekolt wykończyłam pliską z półsłupków. Całość wykończyłam oczkami rakowymi. 


   Płaszczyk zapinany jest na guziki w odcieniu kremowym, z wierzchu lekko nakrapiane kolorem szarym. Zastanawiałam się też czy nie podszyć go podszewką. Byłoby bardziej elegancko, ale na razie zostawiłam tak jak jest.

Moja inspiracja.

poniedziałek, 30 października 2017

Czapka i komin z grubej włóczki

   Czapka i komin z grubej włoczki to coś na co dawno miałam ochotę. Komplet powstał z włóczki  akrylowej z dodatkiem wełny, w moich ulubionych ciepłych odcieniach beżu nakrapianych gdzieniegdzie brązami. Wszystko przerabiałam na drutach okrągłych nr 8. Na takich grubych drutach dzierga się błyskawicznie, ale za to bardziej męczą się ręce, przynajmniej ja tak mam. Czapkę przerabiałam wzorem warkoczowym, ściągacz pojedynczy. Komin zrobiłam wzorem francuskim. Poniżej podaję wzór na czapkę z grubej włóczki, może komuś się przyda :)).



WZÓR NA CZAPKĘ

1. Na druty nr 8 nabrać 55 oczek, liczba musi być nieparzysta, aby w ściągaczu nie spotkały się dwa oczka prawe. Przerabiać ściagacz: 1 oczko prawe, 1 oczko lewe.
2. Na wysokości 7 cm zacząć ścieg warkoczowy, wzór podawałam w poście z ubiegłego roku, tutaj. W tym miejscu trzeba uważać, bo raport wzoru warkoczowego wynosi 11 oczek, więc 1 oczko jest nadprogramowe. Można je zredukować albo zostawić . Ja zostawiłam i na początku rzędu dałam nie 3 oczka lewe a 4. Różnica 1 oczka jest niezauważalna, a fajnie pomaga rozliczać kolejne rzędy, co czasami może być problemem w robótkach na okrągło.
3. Przerabiać ściegiem warkoczowym 15 cm, po czym zakończyć robótkę, zostawić długą nitkę i zszyć czapkę.
4. Ja zszywam w ten sposób, że nabieram na igłę każde oczko robótki a potem mocno ściskam nitkę i przeszywam kilka razy powstałe zmarszczenie. Można doszyć pompon, ale ja nie lubię takich akcesoriów na głowie, więc zostawiłam bez niczego.

Czapka bez naciągania ma 57 cm w obwodzie i 22 cm w wysokości.


Całością można się bardzo fajnie otulić. 


PRZEPIS NA KOMIN

Przepis na komin jest bardzo prosty : nabrać 60 oczek na druty okrągłe nr 8 i przerabiać cały czas oczka prawe. Na wysokości 28 cm zamknąć robótkę, pochować nitki i gotowe. Taka wysokość komina  w zupełności wystarczy, ale jak ktoś ma ochotę to może zrobić dłuższy. 

Na komplet zużyłam prawie 4 motki włóczki długości 60 m w motku. Zostało mi ok. 1/3 z ostatniego motka. Mam nadzieję, że będzie jakaś zima i będę miała okazję ponosić czapkę i komin :)).

poniedziałek, 25 września 2017

Narzuta - patchwork

  Stałam się monotematyczna.... uszyłam następną narzutę, co wcale nie oznacza, że już nie szydełkuję, a wręcz przeciwnie .... mam pozaczynane 3 projekty. No, jakbym się tak głębiej zastanowiła, to nawet 4 projekty. Mam nadzieję, że w tym roku skończę ;))). Niestety, wrzesień charakteryzuje się u mnie totalnym brakiem czasu. Powolutku wychodzę na prostą z czasem i kończę to co pozaczynałam latem. Na pierwszy rzut poszła narzuta, bo duża i zalegała za bardzo w kącie. Uszyłam ją z większych kwadratów, bo nie miałam czasu na mozolne wycinanie i zszywanie małych kwadracików. I faktycznie, czasowo poszło nieźle, ale cały czas myślę, że byłaby ładniejsza, gdybym ją uszyła z małych kwadratów. Poza tym , myślałam, że duże kwadraty będzie się łatwiej szyło, ale nic z tego! Małe kwadraty o wiele lepiej mi się szyło. Poza tym cieszę się, że już skończyłam  narzutę, bo była dla mnie wyzwaniem pod względem wielkości - szerokość 204 cm, długość - 288 cm. Może kiedyś jeszcze uszyję taką dużą ale na razie przy moich maszynach to jest prawdziwe wyzwanie, w dodatku na zwykłych stopkach. To jest mój trzeci uszyty patchwork i pod względem technicznym najmniej udany, ale o tym wiem tylko ja i ktoś kto się na tym zna ;))).


Lamówka jest w czerwonym kolorze, przeszyta dodatkowo zygzakiem. Narzuta jest dwustronna, spód uszyłam z jednolitego materiału, który całkiem fajnie wygląda.


Wycinałam kwadraty o wielkości 30 cm, po zszyciu zostało 28 cm. Prostokąty powstały mimochodem, bo musiałam skrócić narzutę na szerokość, więc ucięłam po obu stronach kwadraty w połowie. 


Zastanawiam się czasami czy warto było tak mozolnie zszywać te kwadraciki, bo w tej wersji jest też niezły efekt ;)).


To moje wspomnienie lata. Zasuszone róże, hortensja, i lawenda.


 Te pięknie kwitnące rozchodniki to już chyba wstęp do jesieni. 

sobota, 19 sierpnia 2017

Patchworkowa narzuta

  Szycie znów stało się moim numerem jeden na liście ulubionych zajęć. Cieszę się z  tego, bo lata wstecz szyłam dosyć sporo, głównie dla siebie. Byłam takich chuderlakiem, że trudno było mi kupić coś dla siebie do ubrania, a wtedy o rozmiarach zero i xs nikt jeszcze nie słyszał. Każda kupiona spódnica zjeżdżała mi z bioder, a teraz ... hm, powiem tylko, że nie mam problemów z kupnem garderoby ;))). Aczkolwiek wielorybem nie jestem ;)))). No i potem nastał taki czas, że porzuciłam szycie na rzecz drutów i szydełka.  Powoli wracam do maszyny, znów zaczęłam szyć sobie ubrania, no i zachwyciłam się patchworkami. Mam już w głowie mnóstwo projektów, dla których głównym ogranicznikiem jest czas. 
  Zielona narzuta jest moim drugiem patchworkiem. Pierwszy w tonacji czerwonej można zobaczyć tutaj. Wierzch narzuty jest z bawełny w różnych odcieniach zieleni, a wzór w brązowych, beżowych i żółtych odcieniach bawełny. Spód to surówka bawełniana sztukowana na szerokość. Jako wypełnienia użyłam cienkiej pianki. Poprzedni patchwork robiłam na zasadzie losowego doboru kwadratów, w zielonym chciałam jakiegoś większego ładu i jakiegoś wzoru. Chciałam też przełamać zieleń innymi kolorami, ułożyłam więc kwadraty w możliwie najprostszy wzór. Całość przepikowałam jakieś 2 mm, plus, minus ;))) od linii szwów. Lamówkę zrobiłam z beżowej gładkiej bawełny w zupełnie innym odcieniu, tak aby stanowiła kontrast dla całości. Dodatkowo przeszyłam ją ściegiem zygzakowym ozdobnym.


Na narzutę zużyłam 7 materiałów w różnych odcieniach i drobnych wzorach, głównie drobna kratka i listki. 


Tak wygląda narzuta na meblu.


Wymiary narzuty - 220 cm / 195 cm.


Spód narzuty z bawełnianej surówki i lamówka przeszyta dla wzmocnienia zygzakiem.


A tutaj takie zielone coś.... mały zielony gość na moim rozchodniku :))))))).


sobota, 12 sierpnia 2017

Serwetka wykończona szydełkiem

   Serwetkę obrębiłam ręcznie za pomocą igły, a potem bawełnianą nitką zrobiłam bodiurę szydełkiem nr 1.3. Najpierw zrobiłam sobie wykrój z papieru w kształcie owalu. Materiał ma sporo sztucznych włókien, nie chciało mi się zaprasowywać, ani fastrygować szwów, więc musiałam włożyć dużo wysiłku w podwinięcie brzegów. Najgorzej było na zaokrągleniach, ale wyszło jako tako ;))).


Po upraniu serwetkę lekko nakrochmaliłam i wyprasowałam.


Miałam obawy czy bawełniany kordonek nie skurczy się podczas prania, ale na razie jest wszystko w porządku.

Najbardziej pracochłonne było ręczne obrębianie za pomocą igły.

wtorek, 25 lipca 2017

Podkładki pod kubek

  Miałam parę motków begonii, na którą nie miałam żadnego pomysłu. Przeglądając strony internetowe natknęłam się na podkładki pod kubek. Szczególnie spodobał mi się jeden wzór , który widziałam na różnych blogach, ale nigdzie nie widziałam schematu. Wzór niby prosty do odtworzenia ... ale po co się męczyć i  niepotrzebnie pruć. Poszperałam trochę w sieci i znalazłam schemat wzoru na tym blogu. Wzór serwetki jest bardzo efektowny i prosty. Robiłam je szydełkiem nr 2,5 ok. pół godziny jedną. Po upraniu lekko je nakrochmaliłam, wygładziłam brzegi i zostawiłam do wyschnięcia.


Podkładki mają 17 cm średnicy, myślę, że ładnie wyglądałyby połączone na przykład w większą serwetę lub obrus. Zastanawiałam się też nad bluzką zrobioną tym motywem. Tylko łatwiej byłoby chyba zamknąć motyw kwiatka w kwadrat.


Z jednego motka begonii wyszły mi 4 podkładki. 

niedziela, 16 lipca 2017

Serwetka z motywem ananasków

  Wzór serwetki zachwycił mnie, w oryginale był zrobiony z żółtych nici. Serwetka miała być prezentem, więc zachowawczo użyłam białego kordonka Maxi. W rezultacie okazało się, że wybór koloru był trafiony. Wzór serwetki zaczerpnęłam z Diany nr 6/2014.




piątek, 7 lipca 2017

Szydełkowa spódnica

  Spódnica szydełkowa zrobiona jest z białej bawełny z domieszką akrylu, szydełkiem nr 2.5. Bawełna dzięki dodatkowi akrylu jest miękka, trzyma fason i ładnie się układa. Robiłam ją ok. 1 tygodnia głównie wieczorami. Wzór jest bardzo prosty i z przyjemnością dziergałam nim swoją spódnicę. Ażurowe sploty mają jednak taką właściwość, że są dosyć prześwitujące. W związku z tym musiałam  uszyć do spódniczki podszewkę. Podszewka jest na cieniutkiej gumce, skrojona z prostokąta i zszyta. Taka trochę łatwizna i zapobiegliwość z mojej strony, bo podszewka może posłużyć mi też do innych spódniczek. Spódniczkę wykończyłam w pasie słupkami, w których rozmieściłam regularnie dziurki do przewleczenia sznurka. Stwierdziłam, że dwie gumki to byłoby już za dużo, zresztą sznurek może też być elementem ozdobnym.. A tu jest moja inspiracja . 


Poniżej wersja bez podszewki.



poniedziałek, 26 czerwca 2017

Róże pachnące

  Sezon na róże rozpoczęty, jedna z moich róż tak pięknie pachnie, że postanowiłam utrwalić jej zapach na dłużej. Zrobiłam różane pachnidełko i olejek różany. Pachnidełko robiłam już i pokazywałam w tym poście. Różany zapach robi się bardzo prosto, po prostu płatki róż zasypujemy solą i zakręcamy szczelnie w słoiczku. Za każdym razem, kiedy otwieramy słoiczek uwalniamy piękny różany zapach. Ten sposób konserwowania płatków różanych mogę z czystym sumieniem polecić, bo go przetestowałam. Zapach można podkreślić dodając lawendy, skórki pomarańczowej czy cynamonu. Poprzednim razem tak właśnie eksperymentowałam. W tym roku postawiłam na czysty zapach różany. Olejek robię pierwszy raz ale całość wygląda i pachnie obiecująco. 



Płatki róż pozbierałam przed południem z własnego ogródeczka. Nie mam pojęcia co to za odmiana róży ale pachnie oszałamiająco.


Tak wygląda róża, z której pozbierałam płatki. Zakwita tylko raz w czerwcu. Znalazłam ją zupełnie przypadkowo pomiędzy jeżynami, a drugą w innym kącie ogródka. Miałam ochotę zrobić z jej płatków odrobinę różanej konfitury ale nie była pewna czy ta odmiana do tego się nadaje. 


Płatki róży przesypujemy solą i układamy warstwami. Trzeba je dosyć mocno ubić, ale tak aby nie uszkodzić płatków.


Olejek różany też robi się prosto. Płatki trzeba zalać olejem lub oliwą. Ja użyłam w proporcji 1:1 oliwy i oleju rzepakowego. Płatki zalewamy tak, aby były całe zakryte olejem i odstawiamy na około  2 tygodnie. Po tym czasie przecedzamy olej do słoiczki lub flakonika i szczelnie zakręcamy. Używamy do celów kosmetycznych. Podobno pomaga też na ból głowy. 


Róże zawładnęły moim sercem, nawet nie wiem kiedy. Zaczęłam doceniać nie tylko ich piękno ale też ich właściwości zdrowotne i zastosowanie w kosmetyce. 

sobota, 24 czerwca 2017

Palmiarnia

  Obiecałam, że napiszę skąd wzięłam kaktusa, o którym pisałam w poprzednim poście. Jest takie miejsce w Wałbrzychu, gdzie nawet w zimie rosną egzotyczne rośliny. To miejsce to Palmiarnia. Byłam tam wielokrotnie i za każdym razem podziwiam rosnące tam różne gatunki flory, a nawet można podziwiać okazy fauny, takie jak te piękne pawie i urocze żółwiki.




Na ostatnim zdjęciu mój kaktus, który zakupiłam w tej własnie Palmiarni :)).


W Palmiarni jest wiele różnych gatunków roślin, niektóre są znane, bo mamy je w swoich domach, ale jest też wiele egzotycznych egzemplarzy, które widziałam po raz pierwszy. Wiele z egzotycznych roślinek można zakupić w sklepiku, który mieści się w środku Palmiarni.

wtorek, 13 czerwca 2017

Reglanowa bluzka z bawełny - jak zrobić.

  Bluzka z bawełny z domieszką akrylu robiona jest prostymi ściegami, ale cieniowana włóczka wymaga prostoty we wzorach. Bluzkę robiłam od góry na drutach nr 4 z żyłką. Zużyłam dwa motki włóczki po 330 m, miałam obawy czy wystarczy, ale na szczęście starczyło, a nawet odrobina została. Bawełna ma piękne kolory brązu i różne odcienie beżu. Bluzeczka na pewno będzie moją ulubioną. Chciałam, żeby dzianina była wysoko pod szyja i taki efekt udało mi się osiągnąć.


Wzór na bluzkę

  1.  Na druty nabrać 84 oczka i przerobić ściegiem francuskim 2 cm górnej plisy.
  2.  Po przerobieniu plisy przerabiamy całość oczkami prawymi,rozdzielamy robótkę na 4 części, które zaznaczamy nitką albo znacznikiem.
  3. Rozdzielamy robótkę następująco: znacznik, 1 oczko, znacznik, 27 oczek, znacznik  1 oczko, znacznik - to będzie tył- 1 oczko, znacznik, 11 oczek, znacznik, 1 oczko, znacznik -to jest pierwszy rękaw - 1 oczko, znacznik, 27 oczek, znacznik, 1 oczko, znacznik - to jest przód- 1 oczko, znacznik, 11 oczek, znacznik, 1 oczko - drugi rękaw. 
  4. Miejsca zaznaczone na czerwono to oczka przed którymi lub za którymi poszerza się reglan dodając oczka. Jest na to wiele sposobów. Można np. zrobić narzut a potem w następnym rzędzie przerobić jako oczko przekręcone.
  5. Kiedy uporamy się z rozdzieleniem oczek i zaczniemy już dodawać oczka , to na wysokości 28 cm (razem z plisą) rozdzielamy rękawy (mierzymy po skosie, wzdłuż reglanu) i przekładamy je na drut pomocniczy. Zamykamy podkrój pachy dodając u mnie - 5 oczek i robimy dalej na okrągło dół do pożądanej wysokości. Ja zrobiłam 32 cm licząc od pachy w dół + 4 cm plisy ściegiem francuskim. Cała bluzka ma 58 cm, mierzona od plisy dekoltu do dołu. 
  6. Rękawy robimy na okrągło, w miejscu dodania 5 oczek na podkrój pachy dobieramy te 5 oczek i robimy na okrągło, dobrze jest zaznaczyć sobie na środku podkroju pachy początek robótki - tam będziemy odejmować oczka.  
  7. Po przerobieniu 5 rzędów zaczynamy odejmować o czka. W tym celu na podkroju pachy zaznaczamy środek i wyznaczamy 2 oczka przy których będziemy symetrycznie odejmować oczka z dwóch stron. Ja odjęłam 2 razy po 5 oczek, czyli w sumie 10. Po czym przerobiłam 6 rzędów ściegiem francuskim, wyszło mi 1,5 cm.
 Taki jest mój przepis na bluzeczkę, mam nadzieję, że będzie komuś przydatny.






To cudo to kaktus epiphyllum, kiedyś go miałam, ale nie doceniłam i zmarnował się. Od jakiegoś 
czasu "zachorowałam" na niego i jak na złość nikt ze znajomych nie miał takiego na stanie. W kwiaciarniach też go nie widziałam, ale w końcu upolowałam go :)). Może liście nie są dużej urody ale to cudo przepięknie kwitnie. A gdzie go zdobyłam, to może napiszę następnym razem ;))).

sobota, 6 maja 2017

Żakiet w stylu chanel

  Żakiet w stylu chanel zamarzył mi się zimą, właśnie  w takim czarno-szaro-białym melanżu. W pierwotnym zamyśle miał to być żakiet zrobiony na szydełku półsłupkami, bo zależało mi na sztywności, którą dają półsłupki. Ostatecznie zdecydowałam się na druty, bo miałam obawy czy wystarczy mi melanżowej włóczki. Zużyłam ok 45 dag włóczki w tym 1 motek i trochę włóczki w czarnym kolorze. Całość robiłam na drutach nr 4, ściegiem ryżowym podwójnym, ściągacze robiłam ściegiem francuskim. Dzianinowy żakiet bardzo mi się podoba, chociaż czerń nie jest zdecydowanie moim ulubionym kolorem. Jest też bardzo ciepły, zimą można go nosić pod spód płaszcza czy kurtki a wiosna czy latem jako okrycie wierzchnie. Włoczka Super Soft 45% wełna 55% akryl bardzo przyjemna w robieniu, po upraniu zrobiła się mięciutka.



Poniżej zdjęcia wiosny w moim ogródeczku. Nie wiem jak u Was, ale ja muszę polować na dni bez deszczu i ze słońcem.


Piękne, różowe kwiaty jabłoni.


Kwiat jabłoni.

 

niedziela, 23 kwietnia 2017

W poszukiwaniu wiosny

  Wiosna kalendarzowa już przyszła, ale coś nie rozpieszcza nas temperaturą i dawką słońca. Deszcz i owszem jest potrzebny, ale ... no właśnie. Odnośnie pogody zawsze mamy koncert życzeń :)). Mi nawet taka pogoda nie przeszkadza, mogę więcej skupić się na swoich zainteresowaniach, nic mnie wtedy nie rozprasza. Zdecydowanie wolę rześkie powietrze od upałów. Wiosną rozkwitają takie cuda, jak ta sasanka poniżej :)). 


Dziękuję za Wasze komentarze na moim blogu, niestety nie mogę dodawać swoich komentarzy, ani na Waszych blogach , ani na swoim. Próbowałam znaleźć przyczynę, ale na razie bezskutecznie. Może ktoś wie jak mi pomóc?

poniedziałek, 20 marca 2017

Patchworkowy pled

  Skończyłam patchworkowy pled. Zużyłam na niego ok 4 metrów tkaniny bawełnianej, nie licząc surówki, którą wykorzystałam jako spód. Wycinałam kwadraty o szerokości 10 cm, a potem zszywałam je ze sobą losowo. Do wypełnienia użyłam pianki o grubości 1,5 cm. Pikowałam każdy kwadrat przy szwie i ok. 0.5 cm od szwu. Najgorsze było pikowanie, ale znalazłam w sieci mnóstwo porad jak sobie z tym poradzić. Najlepiej zwinąć jeden bok w rulon, spiąć go agrafkami, a wtedy z łatwością można go wsunąć pod ramię maszyny do szycia. Każdy blok kwadratów po zszyciu prasowałam gorącym żelazkiem. Bawełnę przed krojeniem zdekatyzowałam piorąc w pralce a potem prasowałam gorącym żelazkiem. Gdybym miała podsumować ile czasu zajęło mi to wszystko to tak lekko licząc myślę, że jakieś 3, 4 dniówki. Gotowy patchwork obszyłam czerwoną bawełnianą lamówką. Myślę, że efekt jest zadowalający :)).


Kwadraty dobierałam losowo, ale starałam się, żeby tworzyły przemyślaną kompozycję.



Każdy kwadrat wycinałam pojedynczo nożyczkami. Wszystkie są w tonacji czerwono - biało -kremowej. Monotonię kolorów przerywa szarość na wzorze z bocianem i odrobina żółci i zieleni na wzorze łączki kwiatowej.



 Nie przesadzałam z pikowaniem, więc pled jest dosyć puchaty.


  Spód z bawełnianej surówki z widocznym pikowaniem. Lamówkę przeszyłam stebnówką a potem wzmocniłam ściegiem zygzakowym ozdobnym.