Google+ Followers

poniedziałek, 25 września 2017

Narzuta - patchwork

  Stałam się monotematyczna.... uszyłam następną narzutę, co wcale nie oznacza, że już nie szydełkuję, a wręcz przeciwnie .... mam pozaczynane 3 projekty. No, jakbym się tak głębiej zastanowiła, to nawet 4 projekty. Mam nadzieję, że w tym roku skończę ;))). Niestety, wrzesień charakteryzuje się u mnie totalnym brakiem czasu. Powolutku wychodzę na prostą z czasem i kończę to co pozaczynałam latem. Na pierwszy rzut poszła narzuta, bo duża i zalegała za bardzo w kącie. Uszyłam ją z większych kwadratów, bo nie miałam czasu na mozolne wycinanie i zszywanie małych kwadracików. I faktycznie, czasowo poszło nieźle, ale cały czas myślę, że byłaby ładniejsza, gdybym ją uszyła z małych kwadratów. Poza tym , myślałam, że duże kwadraty będzie się łatwiej szyło, ale nic z tego! Małe kwadraty o wiele lepiej mi się szyło. Poza tym cieszę się, że już skończyłam  narzutę, bo była dla mnie wyzwaniem pod względem wielkości - szerokość 204 cm, długość - 288 cm. Może kiedyś jeszcze uszyję taką dużą ale na razie przy moich maszynach to jest prawdziwe wyzwanie, w dodatku na zwykłych stopkach. To jest mój trzeci uszyty patchwork i pod względem technicznym najmniej udany, ale o tym wiem tylko ja i ktoś kto się na tym zna ;))).


Lamówka jest w czerwonym kolorze, przeszyta dodatkowo zygzakiem. Narzuta jest dwustronna, spód uszyłam z jednolitego materiału, który całkiem fajnie wygląda.


Wycinałam kwadraty o wielkości 30 cm, po zszyciu zostało 28 cm. Prostokąty powstały mimochodem, bo musiałam skrócić narzutę na szerokość, więc ucięłam po obu stronach kwadraty w połowie. 


Zastanawiam się czasami czy warto było tak mozolnie zszywać te kwadraciki, bo w tej wersji jest też niezły efekt ;)).


To moje wspomnienie lata. Zasuszone róże, hortensja, i lawenda.


 Te pięknie kwitnące rozchodniki to już chyba wstęp do jesieni. 

sobota, 19 sierpnia 2017

Patchworkowa narzuta

  Szycie znów stało się moim numerem jeden na liście ulubionych zajęć. Cieszę się z  tego, bo lata wstecz szyłam dosyć sporo, głównie dla siebie. Byłam takich chuderlakiem, że trudno było mi kupić coś dla siebie do ubrania, a wtedy o rozmiarach zero i xs nikt jeszcze nie słyszał. Każda kupiona spódnica zjeżdżała mi z bioder, a teraz ... hm, powiem tylko, że nie mam problemów z kupnem garderoby ;))). Aczkolwiek wielorybem nie jestem ;)))). No i potem nastał taki czas, że porzuciłam szycie na rzecz drutów i szydełka.  Powoli wracam do maszyny, znów zaczęłam szyć sobie ubrania, no i zachwyciłam się patchworkami. Mam już w głowie mnóstwo projektów, dla których głównym ogranicznikiem jest czas. 
  Zielona narzuta jest moim drugiem patchworkiem. Pierwszy w tonacji czerwonej można zobaczyć tutaj. Wierzch narzuty jest z bawełny w różnych odcieniach zieleni, a wzór w brązowych, beżowych i żółtych odcieniach bawełny. Spód to surówka bawełniana sztukowana na szerokość. Jako wypełnienia użyłam cienkiej pianki. Poprzedni patchwork robiłam na zasadzie losowego doboru kwadratów, w zielonym chciałam jakiegoś większego ładu i jakiegoś wzoru. Chciałam też przełamać zieleń innymi kolorami, ułożyłam więc kwadraty w możliwie najprostszy wzór. Całość przepikowałam jakieś 2 mm, plus, minus ;))) od linii szwów. Lamówkę zrobiłam z beżowej gładkiej bawełny w zupełnie innym odcieniu, tak aby stanowiła kontrast dla całości. Dodatkowo przeszyłam ją ściegiem zygzakowym ozdobnym.


Na narzutę zużyłam 7 materiałów w różnych odcieniach i drobnych wzorach, głównie drobna kratka i listki. 


Tak wygląda narzuta na meblu.


Wymiary narzuty - 220 cm / 195 cm.


Spód narzuty z bawełnianej surówki i lamówka przeszyta dla wzmocnienia zygzakiem.


A tutaj takie zielone coś.... mały zielony gość na moim rozchodniku :))))))).


sobota, 12 sierpnia 2017

Serwetka wykończona szydełkiem

   Serwetkę obrębiłam ręcznie za pomocą igły, a potem bawełnianą nitką zrobiłam bodiurę szydełkiem nr 1.3. Najpierw zrobiłam sobie wykrój z papieru w kształcie owalu. Materiał ma sporo sztucznych włókien, nie chciało mi się zaprasowywać, ani fastrygować szwów, więc musiałam włożyć dużo wysiłku w podwinięcie brzegów. Najgorzej było na zaokrągleniach, ale wyszło jako tako ;))).


Po upraniu serwetkę lekko nakrochmaliłam i wyprasowałam.


Miałam obawy czy bawełniany kordonek nie skurczy się podczas prania, ale na razie jest wszystko w porządku.

Najbardziej pracochłonne było ręczne obrębianie za pomocą igły.

wtorek, 25 lipca 2017

Podkładki pod kubek

  Miałam parę motków begonii, na którą nie miałam żadnego pomysłu. Przeglądając strony internetowe natknęłam się na podkładki pod kubek. Szczególnie spodobał mi się jeden wzór , który widziałam na różnych blogach, ale nigdzie nie widziałam schematu. Wzór niby prosty do odtworzenia ... ale po co się męczyć i  niepotrzebnie pruć. Poszperałam trochę w sieci i znalazłam schemat wzoru na tym blogu. Wzór serwetki jest bardzo efektowny i prosty. Robiłam je szydełkiem nr 2,5 ok. pół godziny jedną. Po upraniu lekko je nakrochmaliłam, wygładziłam brzegi i zostawiłam do wyschnięcia.


Podkładki mają 17 cm średnicy, myślę, że ładnie wyglądałyby połączone na przykład w większą serwetę lub obrus. Zastanawiałam się też nad bluzką zrobioną tym motywem. Tylko łatwiej byłoby chyba zamknąć motyw kwiatka w kwadrat.


Z jednego motka begonii wyszły mi 4 podkładki. 

niedziela, 16 lipca 2017

Serwetka z motywem ananasków

  Wzór serwetki zachwycił mnie, w oryginale był zrobiony z żółtych nici. Serwetka miała być prezentem, więc zachowawczo użyłam białego kordonka Maxi. W rezultacie okazało się, że wybór koloru był trafiony. Wzór serwetki zaczerpnęłam z Diany nr 6/2014.




piątek, 7 lipca 2017

Szydełkowa spódnica

  Spódnica szydełkowa zrobiona jest z białej bawełny z domieszką akrylu, szydełkiem nr 2.5. Bawełna dzięki dodatkowi akrylu jest miękka, trzyma fason i ładnie się układa. Robiłam ją ok. 1 tygodnia głównie wieczorami. Wzór jest bardzo prosty i z przyjemnością dziergałam nim swoją spódnicę. Ażurowe sploty mają jednak taką właściwość, że są dosyć prześwitujące. W związku z tym musiałam  uszyć do spódniczki podszewkę. Podszewka jest na cieniutkiej gumce, skrojona z prostokąta i zszyta. Taka trochę łatwizna i zapobiegliwość z mojej strony, bo podszewka może posłużyć mi też do innych spódniczek. Spódniczkę wykończyłam w pasie słupkami, w których rozmieściłam regularnie dziurki do przewleczenia sznurka. Stwierdziłam, że dwie gumki to byłoby już za dużo, zresztą sznurek może też być elementem ozdobnym.. A tu jest moja inspiracja . 


Poniżej wersja bez podszewki.



poniedziałek, 26 czerwca 2017

Róże pachnące

  Sezon na róże rozpoczęty, jedna z moich róż tak pięknie pachnie, że postanowiłam utrwalić jej zapach na dłużej. Zrobiłam różane pachnidełko i olejek różany. Pachnidełko robiłam już i pokazywałam w tym poście. Różany zapach robi się bardzo prosto, po prostu płatki róż zasypujemy solą i zakręcamy szczelnie w słoiczku. Za każdym razem, kiedy otwieramy słoiczek uwalniamy piękny różany zapach. Ten sposób konserwowania płatków różanych mogę z czystym sumieniem polecić, bo go przetestowałam. Zapach można podkreślić dodając lawendy, skórki pomarańczowej czy cynamonu. Poprzednim razem tak właśnie eksperymentowałam. W tym roku postawiłam na czysty zapach różany. Olejek robię pierwszy raz ale całość wygląda i pachnie obiecująco. 



Płatki róż pozbierałam przed południem z własnego ogródeczka. Nie mam pojęcia co to za odmiana róży ale pachnie oszałamiająco.


Tak wygląda róża, z której pozbierałam płatki. Zakwita tylko raz w czerwcu. Znalazłam ją zupełnie przypadkowo pomiędzy jeżynami, a drugą w innym kącie ogródka. Miałam ochotę zrobić z jej płatków odrobinę różanej konfitury ale nie była pewna czy ta odmiana do tego się nadaje. 


Płatki róży przesypujemy solą i układamy warstwami. Trzeba je dosyć mocno ubić, ale tak aby nie uszkodzić płatków.


Olejek różany też robi się prosto. Płatki trzeba zalać olejem lub oliwą. Ja użyłam w proporcji 1:1 oliwy i oleju rzepakowego. Płatki zalewamy tak, aby były całe zakryte olejem i odstawiamy na około  2 tygodnie. Po tym czasie przecedzamy olej do słoiczki lub flakonika i szczelnie zakręcamy. Używamy do celów kosmetycznych. Podobno pomaga też na ból głowy. 


Róże zawładnęły moim sercem, nawet nie wiem kiedy. Zaczęłam doceniać nie tylko ich piękno ale też ich właściwości zdrowotne i zastosowanie w kosmetyce. 

sobota, 24 czerwca 2017

Palmiarnia

  Obiecałam, że napiszę skąd wzięłam kaktusa, o którym pisałam w poprzednim poście. Jest takie miejsce w Wałbrzychu, gdzie nawet w zimie rosną egzotyczne rośliny. To miejsce to Palmiarnia. Byłam tam wielokrotnie i za każdym razem podziwiam rosnące tam różne gatunki flory, a nawet można podziwiać okazy fauny, takie jak te piękne pawie i urocze żółwiki.




Na ostatnim zdjęciu mój kaktus, który zakupiłam w tej własnie Palmiarni :)).


W Palmiarni jest wiele różnych gatunków roślin, niektóre są znane, bo mamy je w swoich domach, ale jest też wiele egzotycznych egzemplarzy, które widziałam po raz pierwszy. Wiele z egzotycznych roślinek można zakupić w sklepiku, który mieści się w środku Palmiarni.

wtorek, 13 czerwca 2017

Reglanowa bluzka z bawełny - jak zrobić.

  Bluzka z bawełny z domieszką akrylu robiona jest prostymi ściegami, ale cieniowana włóczka wymaga prostoty we wzorach. Bluzkę robiłam od góry na drutach nr 4 z żyłką. Zużyłam dwa motki włóczki po 330 m, miałam obawy czy wystarczy, ale na szczęście starczyło, a nawet odrobina została. Bawełna ma piękne kolory brązu i różne odcienie beżu. Bluzeczka na pewno będzie moją ulubioną. Chciałam, żeby dzianina była wysoko pod szyja i taki efekt udało mi się osiągnąć.


Wzór na bluzkę

  1.  Na druty nabrać 84 oczka i przerobić ściegiem francuskim 2 cm górnej plisy.
  2.  Po przerobieniu plisy przerabiamy całość oczkami prawymi,rozdzielamy robótkę na 4 części, które zaznaczamy nitką albo znacznikiem.
  3. Rozdzielamy robótkę następująco: znacznik, 1 oczko, znacznik, 27 oczek, znacznik  1 oczko, znacznik - to będzie tył- 1 oczko, znacznik, 11 oczek, znacznik, 1 oczko, znacznik -to jest pierwszy rękaw - 1 oczko, znacznik, 27 oczek, znacznik, 1 oczko, znacznik - to jest przód- 1 oczko, znacznik, 11 oczek, znacznik, 1 oczko - drugi rękaw. 
  4. Miejsca zaznaczone na czerwono to oczka przed którymi lub za którymi poszerza się reglan dodając oczka. Jest na to wiele sposobów. Można np. zrobić narzut a potem w następnym rzędzie przerobić jako oczko przekręcone.
  5. Kiedy uporamy się z rozdzieleniem oczek i zaczniemy już dodawać oczka , to na wysokości 28 cm (razem z plisą) rozdzielamy rękawy (mierzymy po skosie, wzdłuż reglanu) i przekładamy je na drut pomocniczy. Zamykamy podkrój pachy dodając u mnie - 5 oczek i robimy dalej na okrągło dół do pożądanej wysokości. Ja zrobiłam 32 cm licząc od pachy w dół + 4 cm plisy ściegiem francuskim. Cała bluzka ma 58 cm, mierzona od plisy dekoltu do dołu. 
  6. Rękawy robimy na okrągło, w miejscu dodania 5 oczek na podkrój pachy dobieramy te 5 oczek i robimy na okrągło, dobrze jest zaznaczyć sobie na środku podkroju pachy początek robótki - tam będziemy odejmować oczka.  
  7. Po przerobieniu 5 rzędów zaczynamy odejmować o czka. W tym celu na podkroju pachy zaznaczamy środek i wyznaczamy 2 oczka przy których będziemy symetrycznie odejmować oczka z dwóch stron. Ja odjęłam 2 razy po 5 oczek, czyli w sumie 10. Po czym przerobiłam 6 rzędów ściegiem francuskim, wyszło mi 1,5 cm.
 Taki jest mój przepis na bluzeczkę, mam nadzieję, że będzie komuś przydatny.






To cudo to kaktus epiphyllum, kiedyś go miałam, ale nie doceniłam i zmarnował się. Od jakiegoś 
czasu "zachorowałam" na niego i jak na złość nikt ze znajomych nie miał takiego na stanie. W kwiaciarniach też go nie widziałam, ale w końcu upolowałam go :)). Może liście nie są dużej urody ale to cudo przepięknie kwitnie. A gdzie go zdobyłam, to może napiszę następnym razem ;))).

sobota, 6 maja 2017

Żakiet w stylu chanel

  Żakiet w stylu chanel zamarzył mi się zimą, właśnie  w takim czarno-szaro-białym melanżu. W pierwotnym zamyśle miał to być żakiet zrobiony na szydełku półsłupkami, bo zależało mi na sztywności, którą dają półsłupki. Ostatecznie zdecydowałam się na druty, bo miałam obawy czy wystarczy mi melanżowej włóczki. Zużyłam ok 45 dag włóczki w tym 1 motek i trochę włóczki w czarnym kolorze. Całość robiłam na drutach nr 4, ściegiem ryżowym podwójnym, ściągacze robiłam ściegiem francuskim. Dzianinowy żakiet bardzo mi się podoba, chociaż czerń nie jest zdecydowanie moim ulubionym kolorem. Jest też bardzo ciepły, zimą można go nosić pod spód płaszcza czy kurtki a wiosna czy latem jako okrycie wierzchnie. Włoczka Super Soft 45% wełna 55% akryl bardzo przyjemna w robieniu, po upraniu zrobiła się mięciutka.



Poniżej zdjęcia wiosny w moim ogródeczku. Nie wiem jak u Was, ale ja muszę polować na dni bez deszczu i ze słońcem.


Piękne, różowe kwiaty jabłoni.


Kwiat jabłoni.

 

niedziela, 23 kwietnia 2017

W poszukiwaniu wiosny

  Wiosna kalendarzowa już przyszła, ale coś nie rozpieszcza nas temperaturą i dawką słońca. Deszcz i owszem jest potrzebny, ale ... no właśnie. Odnośnie pogody zawsze mamy koncert życzeń :)). Mi nawet taka pogoda nie przeszkadza, mogę więcej skupić się na swoich zainteresowaniach, nic mnie wtedy nie rozprasza. Zdecydowanie wolę rześkie powietrze od upałów. Wiosną rozkwitają takie cuda, jak ta sasanka poniżej :)). 


Dziękuję za Wasze komentarze na moim blogu, niestety nie mogę dodawać swoich komentarzy, ani na Waszych blogach , ani na swoim. Próbowałam znaleźć przyczynę, ale na razie bezskutecznie. Może ktoś wie jak mi pomóc?

poniedziałek, 20 marca 2017

Patchworkowy pled

  Skończyłam patchworkowy pled. Zużyłam na niego ok 4 metrów tkaniny bawełnianej, nie licząc surówki, którą wykorzystałam jako spód. Wycinałam kwadraty o szerokości 10 cm, a potem zszywałam je ze sobą losowo. Do wypełnienia użyłam pianki o grubości 1,5 cm. Pikowałam każdy kwadrat przy szwie i ok. 0.5 cm od szwu. Najgorsze było pikowanie, ale znalazłam w sieci mnóstwo porad jak sobie z tym poradzić. Najlepiej zwinąć jeden bok w rulon, spiąć go agrafkami, a wtedy z łatwością można go wsunąć pod ramię maszyny do szycia. Każdy blok kwadratów po zszyciu prasowałam gorącym żelazkiem. Bawełnę przed krojeniem zdekatyzowałam piorąc w pralce a potem prasowałam gorącym żelazkiem. Gdybym miała podsumować ile czasu zajęło mi to wszystko to tak lekko licząc myślę, że jakieś 3, 4 dniówki. Gotowy patchwork obszyłam czerwoną bawełnianą lamówką. Myślę, że efekt jest zadowalający :)).


Kwadraty dobierałam losowo, ale starałam się, żeby tworzyły przemyślaną kompozycję.



Każdy kwadrat wycinałam pojedynczo nożyczkami. Wszystkie są w tonacji czerwono - biało -kremowej. Monotonię kolorów przerywa szarość na wzorze z bocianem i odrobina żółci i zieleni na wzorze łączki kwiatowej.



 Nie przesadzałam z pikowaniem, więc pled jest dosyć puchaty.


  Spód z bawełnianej surówki z widocznym pikowaniem. Lamówkę przeszyłam stebnówką a potem wzmocniłam ściegiem zygzakowym ozdobnym.


wtorek, 7 marca 2017

Rozpinany sweterek robiony od góry

  Włóczka, z której zrobiłam sweterek przeleżała w szufladzie 2 albo 3 lata. Nie mogłam się zdecydować co mam z niej zrobić. Miałam ochotę na karczek robiony warkoczami, ale nie byłam pewna czy wystarczy mi włóczki. Natrafiłam  na blogu zdzid  na opis wykonania prostego sweterka, który mi się bardzo spodobał. Robiłam prawie dokładnie tak jak w opisie, tylko rękawy robiłam na drutach z żyłką i zwężałam według własnych potrzeb. W karczku dodawałam w co drugim oczku 1 oczko, w drugim rzędzie karczka dodawałam w co 3 oczku 1 oczko, a w 3 rzędzie dodawałam w co 5 oczku 1 oczko.Nie ujmowałam tez oczek na wcięcie w talii.  Sweterek zrobiłam z włóczki Tweed Yarn Art, zużyłam niecałe 30 dag. Włóczka ma piękny brązowy kolor i kremowo-czarne nopki. 


Przód sweterka.


Tył sweterka.

wtorek, 21 lutego 2017

Korale z jojo.

  Naszło mnie ostatnio na szycie, wyrabiam resztki materiałów, dokupiłam nowych, tylko jak zwykle czasu mało. Do tego kończę jeszcze sweterek na drutach. Trochę tych srok połapałam za ogon. Nie wspomnę już o projekcie z koronki irlandzkiej, który leży wciśnięty między drzwi a ścianę. Jojo uszyłam z resztek materiału, z którego uszyłam sobie spódniczkę. Pomyślałam sobie, że jak doszyję do tego małe koraliki perełki to wyjdzie całkiem fajna ozdoba w postaci korali. 


Myślę, że do spódniczki całkiem nieźle będą się prezentowały :)).


Wieniec z jojo daje wiele możliwości, można na jego bazie przygotować np. świąteczną ozdobę.


Od paru dni żyję patchworkiem, z naciskiem żyję ;)). Nie sądziłam, że to będzie takie czasochłonne zadanie. Na zdjęciu są pozszywane i poprasowane bloki, które trzeba pozszywać w całość. W zasadzie skończyłam prawie mój patchwork, pozostała mi tylko lamówka. W następnym poście zaprezentuję całość. Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie mi tak jak trzeba. To mój pierwszy raz ;)).


piątek, 17 lutego 2017

Poduszki na rzepy

  Poduszki uszyłam z resztek tkaniny zasłonowej, która została mi po skróceniu starych zasłon. Będzie teraz komplecik. Materiał jest dosyć śliski ale za to bardzo dobrze się szyje, tylko okrutnie się strzępi. Brzegi obrzuciłam ściegiem zygzakowym na zwykłej maszynie i wystarczyło. Jedna poduszeczka jest kwadratowa a druga w kształcie prostokąta, obydwie mają wszyte rzepy. Bałam się, że takie zapięcie będzie za sztywne i nie będzie trzymało ale jest idealnie. Nic się nie rozłazi i nie uwiera, a zresztą to są poduszki dekoracyjne a nie jasieczki do spania. 


Zdjęcia wyszły byle jakie, chociaż robione były w tym samym czasie w takich samych warunkach. Widocznie fotograf zrobił jakiś błąd :))).


Tak wygląda kwadratowa poduszka, u góry ma zapięcie.


Zapięcie na rzepa. Całkiem fajnie się trzyma.


Druga, podłużna poducha.


Zapięcie zrobiłam z boku, też na rzepa :).

sobota, 4 lutego 2017

szydełkowy pled

  Pled powstał z resztek akrylowych włóczek. Robiłam go od jesieni w doskokach, jak dla mnie była to bardzo mozolna praca, pomimo częstej zmiany kolorów bardzo mi się ta praca dłużyła, ale z efektu jestem zadowolona. Myślałam, że wyrobię wszystkie resztki ale jakże głęboko się myliłam, z wora ubyło tylko 1/3 zawartości. Na resztę mam już plany, więc na pewno nie zmarnują się. Mając na myśli wór miałam na myśli ten jeden konkretny, bo takich worów mam kilka ;)))). Tak to jest jak się kupuje pod wpływem impulsu ;))). Pled na pewno będzie w użyciu szczególnie w ponure pochmurne dni. Nic tak nie działa ożywczo na jesienna pluchę i zimową monotonię jak miks kolorów. Wymiary rękodzieła - 210 na 160 cm, szydełko nr 3,5. Całość obrzuciłam zieloną włóczką - 1 rząd słupków i 1 rząd wzoru muszelkowego.





Przepraszam, ale nie mogę odpowiadać na Wasze komentarze, pewnie znów coś szwankuje na bloggerze :((.